![]() |
Wspomnienia - Čadca 2002 | ||||
Do Čadcy
udaliśmy się w grupie 6 osób: moja rodzina - żona Basia,
synowie Maciek i Bartek,
ja - Roman oraz znajomi - Agata
z synem Łukaszem. W trasę udaliśmy
się 18 sierpnia 2002 r. Jechaliśmy pociągiem przez
całą Polskę, z Gdańska przez Bielsko Białą do
Zwardonia. Ze Zwardonia udaliśmy się autobusem (w
zastępstwie pociągu) bezpośrednio do Čadcy. W Čadcy
mieliśmy uprzednio już zarezerwowany nocleg w Hotelu Lipa. Pobyt w hotelu wspominamy bardzo
dobrze - dobra lokalizacja w centrum miasta, ale z dala
od zgiełku, miła obsługa (pan dyrektor Jan Jasik),
wysoki standard, smaczne śniadania (do wyboru z 17
pozycji).
Čadca znajduje się niedaleko od polskiej granicy, jest miastem powiatowym, centrum regionu Kysuce. Byliśmy tam po raz pierwszy i stwierdziliśmy, że warto tam pojechać. Program naszego pobytu był bardzo urozmaicony. Codziennie podejmowaliśmy jakąś wycieczkę w okoliczne rejony. Chciałbym wymienić następujące trasy:
Bardzo ciekawa i ... niebezpieczna okazała się także wycieczka przez trzy kraje: Słowację, Czechy oraz Polskę. Zachęceni przez słowacki przewodnik udaliśmy się do Ciernego, skąd wyruszyliśmy na szlak. Dotarliśmy do słupa granicznego Trojmedzie (Trojstyk) na granicy trzech państw. Ruszyliśmy dalej szlakiem i ... nie widząc żadnego przejścia granicznego znaleźliśmy się w Hrcavej w Czechach. Tam zwiedziliśmy piękny drewniany kościółek. Przy źródełku odbyliśmy bardzo ciekawą rozmowę z dwiema starszymi Czeszkami już po 70-tce, które przyjechały do Hrcavej na wycieczkę ... na piwo. Dotarliśmy w końcu do polskiej granicy, na której do dowiedzieliśmy się że ... nielegalnie przekroczyliśmy granicę słowacko - czeską. Po pewnych perturbacjach poszliśmy przez polską Jaworzynkę do turystycznego przejścia granicznego ze Słowacją. Znaleźliśmy się znowu na Słowacji i autobusem wróciliśmy do Čadcy.
Góry w okolicy Čadcy były bardzo malownicze, ale trochę niskie. Ciągnęło nas do znajdującej się niedaleko Małej Fatry. Dwukrotnie udaliśmy do Doliny Vratnej. Jechaliśmy pociągiem do Żyliny, a następnie autobusem do Doliny Vratnej przez Terchovą. Jednego dnia przypomnieliśmy sobie Nove i Dolne Diery - wspaniały wąwóz skalny, który w kilku miejscach trzeba pokonywać za pomocą drabinek i łańcuchów. Innym razem ruszyliśmy pieszo na najwyższy szczyt Małej Fatry - Velky Krivan (1709 m. n.p.m.). Zdobycie szczytu uczciliśmy puszką piwa. Jeden dzień naszego pobytu poświęciliśmy na zwiedzenie Żyliny - stolicy kraju żylińskiego. Centrum miasta bardzo nam się podobało - deptak, stary i nowy rynek. Deptak zaczyna się przy dworcu kolejowym, biegnie ulicą Narodną, przez Plac Hlinki, Farskimi schodami na Marianske namestie. Przy Farskich schodach można zjeść świetne langosze i dobre lody. Zwiedziliśmy także pobliski biały zamek Budatin. Interesująca jest m.in. kolekcja wyrobów z drutu. Pełni wrażeń 29.08.2002 udaliśmy się w drogę powrotną do Polski. Na Słowację na pewno wrócimy i to już niedługo. Ahoj Słowacjo !
Wspomnienia przygotował: Roman Nierebiński, Gdańsk, 12.10.2002 r. |
| Opracowanie RoN 2002 | ||
| Ostatnia modyfikacja: 04-01-2010 |